Bardzo dużo pisaliśmy o Mass Effect 2 przed premierą. Teraz czas na podsumowanie. Dr Max ocenił ten tytuł w najnowszym numerze NEO Plus i przygotował recenzję na sześć stron. Ja skupiam się na najważniejszych zaletach i wadach tej produkcji.
Wczoraj pisałem o największych zaletach Mass Effect 2, a dzisiaj przygotowałem materiał, w którym narzekam. Niestety gra BioWare ma sporo wad i głupich wpadek. Oto moje zestawienie.
Tekst pozbawiony jest fragmentów, które mogłyby komuś popsuć zabawę. W sensie fabularnym. W końcu ten tekst dotyczy błędów, które faktycznie psują zabawę.
1. Ratowanie galaktyki z pustym bakiem
Ekipa BioWare zmieniła mapę galaktyki i zamiast prostego kursora mamy miniaturowy statek, którym przemierzamy wszechświat. Tylko kto wpadł na pomysł by Normandia musiała uzupełniać paliwo? Po pierwsze trzeba za nie płacić, po drugie ciągle trzeba tankować i nie można spokojnie zwiedzać planet. Po trzecie jest to sztuczne, irytujące i niepotrzebne wydłużanie czasu gry.
2. Miliard sond to za mało
Zbieranie surowców z jedynki zostało zastąpione skanowaniem planet. Teraz zbieractwo ma sens, bo surowce przeznacza się na wynalazki i ulepszenia dla drużyny. Jednak sam mechanizm jest maksymalnie wkurzający i czasochłonny. Skaner działa wolno, sond jest zdecydowanie za mało, a gdy się skończą trzeba przemierzyć pół galaktyki by kupić ich zapas. W dodatku na jedną planetę schodzi i trzydzieści sztuk, więc skanowanie trwa godzinami.
3. Jedna winda przetrwała pogrom
Dwójka pozbawiona jest większości wind z jedynki, ale jedna, jedyna musiała trafić się w Normandii. Po zainstalowanie gry na dysku czas ładowania nie jest długi, ale statek kosmiczny powinien mieć ekspresowy transport. Najlepiej wykorzystujący przekaźnik masy.
4. Czy ktoś mógłby pożyczyć mi kilka groszy?
Zbieranie pieniędzy w Mass Effect 2 to droga przez mękę. W jedynce szybko stałem się milionerem, a w dwójce ciągle brakowało mi funduszy na zakup sprzętu. Każda misja wiąże się z bonusem finansowym, ale BioWare mocno trzymają kasę i niechętnie pozwalają ją zdobyć podczas rozgrywki.
5. Kto ukradł moje pistolety?
W Mass Effect miałem tony wyposażenia. Pistolety, karabiny, pancerze, ulepszenia… Masę sprzętu, który zniknął w Mass Effect 2. W ogóle nie ma tu ekwipunku, a bronie można zmieniać tylko w wybranych punktach, oraz na Normandii. Rozumiem, że to rewolucyjny pomysł, ale właśnie w trakcie rewolucji najczęściej ścina się głowy. Choćby producentów.
6. Czy to nadal RPG?
Rozwój postaci został mocno okrojony. Fakt, bohaterowie faktycznie różnią się między sobą, ale chciałbym więcej punktów, więcej zdolności, bo tak nie czuję, żebym miał wpływ na ich rozwój. Bayonetta ma więcej opcji rozwoju, niż Mass Effect 2. Na tym polu ogromne rozczarowanie.
7. Bezpieczny seks, najlepiej w kaskach
Czekam na poprawkę, bo ten błąd jest wybitnie głupi. Jeżeli założymy hełm, to jest on później widoczny w scenkach przerywnikowych i rozmowach. To źle? Tak, jeśli moja postać pije drinka przez szybkę kasku. BioWare, patch?
I to już koniec błędów, które najbardziej mnie denerwują. Co Was irytuje w Mass Effect 2?






…i jeśli przy tak irytujących błędach (zwłaszcza tych 2-ch pierwszych) gra zbierze ocenę 9/9+ to ja się pytam grzecznie “what da fuck?”
Były już gry które dostawały po dupie od recenzentów za o wiele mniejsze “przewinienia”. No ale przecież to ME2, nie wypada przypier.. sequelowi doskonałemu;) tjaaaa, srałemu nie doskonałemu.
nie rozumiem, dla pierwszej częsci był zarzut że za dużo sprzętu i jest za łatwo, bo kaska leci, a nie wiadomo po co…teraz jak to zmienili, to też źle… jak dla mnie jedynie “kaski” + rozwój postaci
To, co najbardziej mnie denerwuje, to skanowanie planet i latanie stateczkiem, pozostałe “zarzuty” to kwestia gustu, zerknij też na poprzedni materiał o plusach ME2 i wtedy wiadomo, czemu gra zgarnia takie wysokie noty :)
Najbardziej boli punkt “Czy to nadal RPG?”. Jak można było wyciąć specjalizację w broni i spłycić rozwój postaci? Idąc za ciosem: jak można było wyciąć przegrzewanie się bronii? Dodanie amunicji może być, choć podboszenie jej z podłogi jakoś nie pasuje do klimatu. Sprawa z paliwem i skanowaniem to też porażka, sztuczne nabijanie godzin. Pewnie stwierdzili że jedynkę za szybko się przechodzi. Dużo zmian na gorsze. Łącznie z oprawą (średnio podchodzi mi kolorystyka w porównaniu z ME1).
Mnie najbardziej boli kask z Blood Armor, bo w niej się gibam, a w niej mordki Johna S. w ogóle nie widać, myślę, że to usuną. Skanowanie to rzeczywiście pożeracz czasu, mogliby to skrócić o połowę i byłoby elegancko. Z kasą cienko, ale z drugiej strony o to chodzi chyba, prawie zawsze na wszystko starcza w innych grach i mimo, że to jest wygodne, to nierealne, a tu jakoś tak bardziej życiowo.
Hmm jeśli chodzi o skanowanie to przecież u mirandy można skaner ulepszyc i idzie to juz troche szybciej:P u Thane mozna ulepszyc ilosc sond do 60;] co do samej kasy, jakos nie brakowało mi jej w grze bo za import postaci z ME1 dostaje sie 100k na starcie wiec spokojnie starcza na to co chcemy:) najwiekszy bol to jednak uproszeczenie do minimum rozwoju postaci.. w porownaniu do ME1 to ogromny minus
W sumie nie grałem, nie wypowiadam się (szkoda, że jakiegoś demka nie dali na live'a), ale w moim przypadku myślę, że uproszczenie rozwoju postaci byłby dla mnie plusem. Nie wiem, może się starzeję, ale nie mam już czasu i siły grzebać się np. w jakichś sandboxach, ani rozkminiać w co tu zainwestować punkty. W przypadku moich ulubionych japońskich RPGów nie ma aż takiego problemu, ale tutaj pewnie miałbym zagwozdkę i nie wiedział w co tu wpakować punkty.
Tyle że w Me1 wybierales w jaką bron chciałes inwestowac i nią grales cały czas, natomiast w ME2 masz raptem 4 czy 5 skilli u postaci z czego 2 dotyczace jaka amunicja chcesz strzelac.. durne troche.
wolałem przegżewanie się broni zamiast zbierania pochłaniaczy ciepla,w 1ce na koniec była pełna rozwałka a tu musiałem szukac pochłaniaczy,do dupy z takim rozwiązaniem.
wolałem przegżewanie się broni zamiast zbierania pochłaniaczy ciepla,w 1ce na koniec była pełna rozwałka a tu musiałem szukac pochłaniaczy,do dupy z takim rozwiązaniem.